Wikileaks ujawnia

Szokujące informacje w związku z GMO dostarczył portal WikiLeaks już dwukrotnie - depesze dotyczące Polski ujawniono w końcu sierpnia 2011 r. Z kolei opublikowana na początku 2011 r. depesza z ambasady Stanów Zjednoczonych w Paryżu zaleca sporządzenie wykazu państw europejskich, które sprzeciwiają się inżynierii genetycznej, który posłużyłby w celach dokonania "retorsji wobec tych krajów.

Ambasada USA w Paryżu zaleciła Waszyngtonowi, aby rozpocząć wojnę handlową w stylu wojskowym przeciwko każdemu państwu Unii Europejskiej, które sprzeciwia się wprowadzaniu roślin genetycznie modyfikowanych.

W odpowiedzi na decyzję Francji na rzecz wprowadzenia zakazu dla kukurydzy modyfikowanej genetycznie (produkt amerykańskiej korporacji Monsanto) pod koniec 2007 roku, ambasador Craig Stapleton, przyjaciel i partner biznesowy byłego prezydenta George'a Busha, poprosił Waszyngton o nałożenie sankcji na Unię, a zwłaszcza na te państwa, które nie wspierają wprowadzania roślin GM.

"(...)Rekomenduje się sporządzenie docelowej listy w celu odwetu, który stałby się dotkliwy dla całej Unii Europejskiej, albowiem chodzi tu o odpowiedzialność zbiorową, a skupia się ona częściowo na najbardziej uciążliwych sprawcach. (...) Wykaz ten powinien być dobrze udokumentowany (...) oraz musi być trwały charakter w perspektywie długoterminowej,ponieważ nie powinniśmy się spodziewać szybkiego zwycięstwa. Przejście do odwetu pokaże jasno, że obecna polityka wobec GMO oznacza rzeczywiste straty i koszty dla interesów Unii, oraz że może się on przyczynić się do wzmocnienia głosów na rzecz przemysłu biotechnologicznego" - powiedział Stapleton.

Z innych nowoopublikowanych depesz wynika, że amerykańscy dyplomaci na całym świecie, wspierali kwestię upraw genetycznie modyfikowanych jako rządowego celu strategicznego oraz konieczności handlowej.

Ponieważ wielu katolickich biskupów w krajach rozwijających się stanowczo sprzeciwiało się uprawom genetycznie modyfikowanej żywności, Stany Zjednoczone wywierały szczególną presję na doradców papieża. Depesze z ambasady amerykańskiej w Watykanie pokazują, że Stany Zjednoczone wierzą w zasadniczo pozytywne nastawienie papieża w tej kwestii, zwłaszcza po długotrwałym lobbingu doradców Stolicy Apostolskiej, choć jednocześnie ubolewają, że Watykan nadal nie wyraził jednoznacznego poparcia. Doradca specjalny amerykańskiego Departamentu Stanu w dziedzinie biotechnologii, jak również doradcy rządu ds. biotechnologii z siedzibą w Kenii lobowali specjalistów watykańskich, aby przekonali papieża do udzielenia poparcia.

"Istnieją możliwości wywierania nacisku na Watykan w związku z tymi kwestiami, co z kolei wpłynęłoby na szeroki segment populacji w Europie i krajach rozwijających się" - podaje inna z depesz.

W odpowiedzi na to jednak ambasada amerykańska zauważyła, że jej najbliższy sojusznik w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności, kardynał Renato Martino, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju oraz człowiek, który najczęściej reprezentuje papieża na forum ONZ, wycofał swoje poparcie dla USA.

"Przedstawiciel Martino powiedział nam ostatnio, że kardynał współpracował z ambasadą Watykanu nad kwestiami biotechnologii przez ostatnie 2 lata, częściowo, aby zrekompensować swoją niefortunną wypowiedź dotyczącej wojny w Iraku oraz złagodzenia jej następstw - czyli utrzymać dobre stosunki z amerykańskim rządem. Według naszych źródeł, Martino nie czuje dłużej potrzeby utrzymywania tego podejścia " - podaje depesza.

Ponadto w depeszach amerykańskich jasno rysuje się obraz amerykańskich dyplomatów pracujących bezpośrednio dla firm produkujących GMO takich, jak Monsanto. W odpowiedzi na ostatnie pilne zapytania hiszpańskiego ministerstwa ds. Rolnictwa i Wsi, sekretarz stanu Josep Puxeu oraz Monsanto, wysłali prośby do rządku amerykańskiego na rzecz odnowienia poparcia dla naukowego stanowiska przemysłu biotechnologii rolniczej, apelując o wysoki poziom interwencji rządu amerykańskiego.

Z przecieków WikiLeaks wynika również, że Hiszpania oraz Stany Zjednoczone ściśle ze sobą współpracowały na rzecz przekonania UE do wzmocnienia prawa na rzecz przemysłu biotechnologicznego. W jednej z depesz ambasada Meksyku pisze: "Jeśli Hiszpanii się nie uda, reszta Europy podąży za nią".

Depesze pokazują, że nie tylko rząd hiszpański prosił USA o podtrzymanie presji na Brukselę, ale również to, że USA wiedziały wcześniej jak Hiszpania zagłosuje, nawet zanim hiszpańska komisja biotechnologiczna się do tego odniosła.

Źródło: The Guardian

05.09.2011. 15:51