Raport GMO - z czym to się je?

Raport GMO

Prawidłowa odpowiedź na to pytanie brzmi – właściwie ze wszystkim. A bardziej precyzyjnie byłoby powiedzieć, że na dobrą sprawę nikt dokładnie nie wie z czym, gdzie i kiedy żywność genetycznie modyfikowana dostajesię na nasze talerze.

Taki stan rzeczy służy zwolennikom i producentom GMO jako argument do bagatelizowania problemu. Skoro GMO może być w batoniku, czekoladzie, wędlinie czy płatkach śniadaniowych i wszyscy to jedzą, to o co chodzi? Po co robić hałas?

Instytut Spraw Obywatelskich jest organizacją społeczną, która od dłuższego czasu przygląda się debacie na temat GMO w produkcji żywności. Zaniepokojeni dochodzącą do nas coraz większą ilością informacji ukazujących problemy generowane przez niekontrolowaną obecność GMO, postanowiliśmy przedstawić je w taki sposób, aby unaocznić problemy kluczowe z punktu widzenia konsumentów.

Chcesz wiedzieć więcej? Pobierz raport tutaj (pdf 2,2 MB).

Obecna sytuacja jest niepokojąca. Z każdym miesiącem pojawiają się nowe informacje o tym, , że genetycznie modyfikowana żywność nie jest obojętna dla zdrowia człowieka. Rośliny GM są źródłem alergii, zatruć i mogą powodować nieznane jeszcze komplikacje i nowe choroby. Technologia, którą przedstawia się zazwyczaj jako jedno z największych osiągnięć ludzkości, jest bardzo niestabilna. Rozsądek nakazywałby prowadzenie dalszych badań i pozostawienie eksperymentów w laboratoriach. Nikt nie potrafi precyzyjnie określić, jakie zmiany przyniesie uwalnianie GMO do środowiska naturalnego, ani jaki dokładnie mają one wpływ na zdrowie człowieka. Żadne badania laboratoryjne nie są w stanie przeprowadzić symulacji wszystkich możliwych zdarzeń i powiązań, które mogą zajść w ekosystemie.

Patrząc na opisane efekty uwalniania GMO do środowiska, możemy stwierdzić, że bez naszej zgody jesteśmy poddawani eksperymentowi, którego skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć. Więcej wiedzy o tym, czym jest GMO i jakie niesie potencjalne zagrożenia, dostarcza publikowany w naszym raporcie artykuł prof. Tadeusza Żarskiego oraz filmy Jeffreya Smitha, umieszczone na dołączonej płycie DVD.

Nie chodzi tylko o twoje zdrowie!

Kłopoty z żywnością produkowaną na bazie roślin modyfikowanych genetycznie, nie ograniczają się tylko do zagrożonego zdrowia konsumentów. Globalna produkcja żywności to problem natury politycznej i gospodarczej. O tym, jaka jest sytuacja Polski i Europy w globalnym układzie sił, jakie mamy atuty i co tracimy godząc się na wpuszczenie GMO na nasze pola uprawne, pisze w naszym raporcie Marek Kryda. Przywołane przez niego, a rzadko goszczące na łamach prasy, pojęcie suwerenności białkowej – jest dziś kluczem do zrozumienia, w którym miejscu przebiega jedna z najważniejszych linii frontu.

Znamienne jest tutaj stanowisko coraz większej ilości krajów europejskich, które głosem obywateli i deklaracjami swoich rządów, zmierzają do ustanowienia Europy „zielonym kontynentem”, wolnym od upraw i żywności GM.

Kuriozalna na ich tle jest sytuacja Polski, która w ciągu ostatnich kilku lat zmienia swoje oblicze ze „Strefy wolnej od GMO” na kraj z najszybciej rosnącym areałem upraw modyfikowanej genetycznie kukurydzy. Czym to może grozić, jakie są przyczyny prawnego bałaganu i wynikające z niego negatywne konsekwencje dla konsumentów, mówi tekst Doroty Metery, przybliżający europejskie wymagania prawne, dotyczące znakowania żywności, a także obszerny artykuł Pawła Połaneckiego, zamykający nasz raport.

Argumenty przedstawione w publikacjach przygotowanych w ramach projektu „GMO z czym to się je”, m.in. w niniejszym raporcie, są głosem „jednostronnym”, ponieważ uznaliśmy, że zadaniem organizacji społecznej jest prezentowanie zdania niezależnych ekspertów i zaniepokojonych obywateli, nie zaś stanowiska silnego lobby związanego z przemysłem rolno-spożywczym. Ci ostatni w swoich publikacjach przedstawiają żywność GM jako remedium na wszystkie bolączki świata. Jednak po bliższym przyjrzeniu, okazuje się, że genetycznie modyfikowane uprawy to jedynie sposób na pomnożenie zysków producentów tych roślin i zależnych od nich instytucji i laboratoriów naukowych.

Jednak bez względu na to, jaki mamy stosunek do żywności GM, jedno nie powinno budzić wątpliwości. Żywność modyfikowana genetycznie powinna być wyraźnie oznaczona. Jeżeli jest ona rzeczywiście bezpieczna, to producenci powinni przekonać do tego konsumentów wiarygodnymi badaniami i racjonalnymi argumentami.

Jeżeli jest lepsza (jak twierdzą jej zwolennicy), to znak „wyprodukowano z GMO” byłby dla takich produktów dodatkową reklamą. Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest to, by wybór pozostawić konsumentom. Będzie to możliwe tylko poprzez znakowanie produktów, najlepiej za pomocą jednoznacznego i wyraźnego symbolu graficznego. Jest to absolutne minimum, jakiego mogą i powinni domagać się obywatele.

Dlatego po zapoznaniu się z naszym raportem, zachęcamy wszystkich do podpisania i promowania petycji internetowej na stronie www.naturalnegeny.pl. Gdy ilość zebranych podpisów osiągnie masę krytyczną zdolną do poruszenia sił politycznych w parlamencie, przekażemy ją ustawodawcom jako głos obywateli domagających się respektowania prawa świadomego wyboru i sprzeciwiających się przymusowemu traktowaniu ich jako królików doświadczalnych.

Pełna wersja raportu znajduje się tutaj (pdf 2,2 MB).

Ponadto w ramach kampanii Naturalne Geny ukazały się:

14.12.2010. 12:04